Tego roku pszczelarze z regionu elbląskiego nie zaliczą do udanych. Nie załamują jednak rąk. Poważnie myślą o przyszłości, jaka czeka ich w Unii Europejskiej.
Wczoraj grupa ponad czterdziestu pszczelarzy z Elbląga i okolic wyjechała do Lublina na odbywające się tam Ogólnopolskie Dni Pszczelarzy. Hodowcy mają nadzieję, że dowiedzą się czegoś na temat przyszłości polskiego pszczelarstwa.
Pszczelarzom z byłego woj. elbląskiego nie zaszkodziła nawet reforma administracyjna. W Regionalnym Związku Pszczelarzy w Elblągu z siedzibą w Starym Polu nadal zrzeszonych jest ok. 800 hodowców. Jak twierdzi prezes Marian Badeński, w większości są to wysokiej klasy specjaliści z dużymi pasiekami towarowymi. Poza tym olsztyński oddział AWRSP dofinansowuje zakup pszczelich matek i leków.
Jednak problemy nie omijają i pszczelarzy. Zdaniem Mariana Badeńskiego, tego roku nie zaliczą oni do udanych. Zła pogoda sprawiła, że miodu będzie nieporównywalnie mniej, niż w roku ubiegłym.
- NaszÄ… zmorÄ… stajÄ… siÄ™ kradzieże pszczół, a nawet caÅ‚ych pasiek – skarżą siÄ™ hodowcy. – Tymczasem zÅ‚odzieje sÄ… bezkarni. Zamierzamy wystÄ…pić w tej sprawie z petycjÄ… do komendanta wojewódzkiego policji w Olsztynie.
Niepokój pszczelarzy budzi też nagminna wycinka lip.
- W wielu miejscach po tych szlachetnych, piÄ™knych drzewach zostajÄ… tylko same pnie – mówi Marian BadeÅ„ski. – A ci, co je wycinajÄ…, nie ponoszÄ… za to żadnej kary.
Autor artykułu: Jarosław Grabarczyk